czwartek, 7 lipca 2016

#Paris



you can't always get what you want. definitely true. but sometimes you can get something you never wanted. and it could be even better. 







fiance <3

piątek, 11 marca 2016

Greece


Do tej pory Grecja kojarzyła mi się tylko z leżeniem tydzień na plaży popijając kolorowe drinki, dlatego kiedy znajomi zadzwonili z propozycją wycieczki byłam dość sceptycznie nastawiona. Na szczęście nasz wyjazd nie miał nic wspólnego z wylegiwaniem się bez sensu na słońcu. W 3 dni zwiedziliśmy całe Ateny, Pireus i przejechaliśmy autem (<3) część półwyspu Peloponez.




Wrażeń i przygód nie zliczę na palcach całej 4 osobowej ekipy i mogę śmiało powiedzieć, że Grecja to nie tylko plaża, chociaż na pewno brakowało nam jednego dnia do wylegiwania się w słońcu, zwłaszcza kiedy nasi znajomi zaczynali wtedy nowy semestr w śniegu i deszczu, co w sumie powinniśmy robić i my hihi.




 Każdy wyjazd musi mieć swój motyw przewodni, naszym była ławeczka. Zaliczyliśmy chyba każdą możliwą w Atenach i "okolicach". Przyznaje się bez bicia - uwielbiam ławki, i nie potrafię tego wytłumaczyć...













To był mój pierwszy raz nad morzem, nie licząc zatoki Gdańskiej, i oficjalnie się w nim zakochałam. Jako, że nie ma jeszcze sezonu, wszędzie było cicho i spokojnie. Naprawdę magicznie :)
Same Ateny, pomijając ogrom bohomazów na ścianach i oknach, są niezwykle klimatyczne. Zwłaszcza małe uliczki z kawiarenkami, które można spotkać na każdym kroku.




 Zwiedzaliśmy trochę jak koty, własnymi ścieżkami. I chyba urok tych zapomnianych miejsc, w których ludzie dziwili się na nasz widok, dodał całemu wyjazdowi tego czegoś.










Choć nie mam porównania, wydaje mi się, że planowanie podróży na własną rękę i "po swojemu" sprawia o wiele większą frajdę niż chodzenie za przewodnikiem albo po prostu odhaczenie kolejnego kraju jako, że się tam po prostu było siedząc na tyłku. Trzeba poczuć klimat. Ja poczułam, a uśmiech nie schodził mi z twarzy aż do momentu wylądowania w Warszawie, kiedy to wychodząc na zewnątrz zobaczyliśmy śnieg.









wtorek, 21 lipca 2015


cóż za zmiany. jeszcze nie tak dawno jedyne o czym myślałam to sesja, a teraz mieszkam już w Londynie, pracuję w zupełnie nieznanej mi profesji, a po niej zwiedzam najpiękniejszą stolicę świata (w moim mniemaniu). nie czuję się jakbym przyjechała zwiedzić czy zarobić. czuję jakbym przeżywała przygodę. nowi ludzie, przestawienie się na inny język, inną kulturę. to dopiero kilka dni, oby nie skończyło się wielkim rozczarowaniem. fingers crossed

what a change. not so long ago the only thing I thought was exams, and now I live in London, working in the profession entirely unknown to me, and after that I visit the most beautiful capital of the world (in my opinion). I don't feel like I had come to visit or to earn. I feel like I was experiencing the adventure. new people, switching to another language, another culture. it is only a few days, hopefully will not ended up a huge disappointment. fingers crossed






t-shirt: river island
trousers: h&m
shoes: nike - air max
hat: new yorker
bag: h&m

czwartek, 23 kwietnia 2015

#roma

wakacje w ciągu semestru to coś, co Tygryski lubią najbardziej. a więc po niedługim namyśle razem z Kubusiem i Prosiaczkiem postanowiliśmy zwiedzić Rzym.

holidays during the semester is something that Tigers like the most. so after a short deliberation with the Pooh and the Piglet we decided to visit Rome.

halo halo proszę otworzyć okienko!

tacy szczęśliwi







z powodu obgryzionych stóp, na nogi wkroczyły klapeczki 

bella cosa ;koza;

człowiek cieszy się jak dziecko, kiedy po raz pierwszy może zobaczyć palmę na żywo

mniam mniam

Ave Cezar!







jak to wakacjowicze, wróciliśmy zadowoleni i wygrzani w krótkich spodenkach i okularach przeciwsłonecznych. jakie było nasze zdziwienie kiedy po tylko kilku dniach nieobecności zaskoczył nas śnieg i 2 stopnie. 

we returned happy and basked in shorts and sunglasses. what was our surprise when, after only a few days of absence, Poland surprised us with snow and 2 degrees.